poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Sto lat temu w Krakowie

Sto lat temu krakowski "Czas" donosił o końcu wakacji.



A po wyprawkę dla milusińskich można było się wybrać np. na ul. Długą.

czwartek, 25 sierpnia 2011

Miszczanin w Krakowie

Krótki reportaż o wystawie stałej w Kamienicy Hipolitów bierze udział w konkursie dziennikarstwa obywatelskiego "Tym żyje miasto". Trzymamy kciuki za autora i zapraszamy do nas ponownie.

Reportaż ilustrowany pokaźną galerią fotografii można zobaczyć tutaj: Mieszczanin w Krakowie

"Audiodeskrypcja - obraz słowem malowany"

Na początku czerwca jeden z pracowników naszego oddziału uczestniczył w konferencji „Niewidomi w kulturze” zorganizowanej w Warszawie przez Bibliotekę Centralną Polskiego Związku Niewidomych. Podczas konferencji prezentowane były różne przedsięwzięcia mające ułatwić dostęp do kultury osobom niewidomym i niedowidzącym. Intensywne spotkania trwały przez trzy dni, ale mam wrażenie, że wiele problemów zostało tylko zasygnalizowanych. Cennym doświadczeniem były rozmowy z odbiorcami tych wszystkich działań, czyli osobami niewidomymi, które służyły radami, jak i krytycznymi uwagami.

Kraków miał silną reprezentację - prezentowane działania Muzeum UJ i muzeum w Opactwie Benedyktynów w Tyńcu zostały przyjęte entuzjastycznie.
Pozytywnie oceniono (z pewnymi zastrzeżeniami) również nasze miejskie makiety ukazujące wygląd zabytkowych budynków, czy całych założeń architektonicznych.

Gdy czegoś można dotknąć, to sprawa jest ułatwiona (choć w muzeum nie zawsze), ale co zrobić z obiektem, który jest płaski lub tak rozległy, że nie da się go objąć rękoma?

Myślicie, że trudno pokazać niewidomemu obraz albo dzieło architektury? A taniec w wykonaniu zespołu ludowego, rośliny w ogrodzie botanicznym? Oczywiście, nie jest to łatwe, ale dostaliśmy dowody, że przy odrobinie dobrych chęci wszystko jest możliwe. Pomaga w tym właśnie audiodeskrypcja, czyli, mówiąc w skrócie, bardzo szczegółowy i specjalny opis.

Posługując się słowami, niczym malarz pędzlem, oblekamy w kształty, nadajemy kolory, tworzymy coś aktualnego, żywego, intensywnego. Językowe środki artystyczne, malarskie i pulsujące przybierają formę obrazów. Przedostając się przez zasłonę oddzielającą nas od świata widzialnego, stają się naszym przewodnikiem. /Barbara Syzmańska, www.audiodeskrypcja.pl/obrazSlowemMalowany.html/

W Muzeum Historycznym gościliśmy kilkanaście grup dzieci ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących pzry ulicy Tynieckiej w Krakowie, w jesiennej edycji Muzeonamii zapraszamy dorosłych. Nie mamy gotowej audiodeskrypcji, staramy się przygotowywać ją na bieżąco. Pewnie nasze spotkania nie są doskonałe, ale chcemy się uczyć na własnych błędach, by nasze oddziały dostępne były naprawdę dla wszystkich (jak głosi tytuł cyklu).

Polecamy stronę Fundacji Audiodeskrypcja .

A tu przykład audiodeskrypcji do obrazu "Wyjazd powozem" Alfreda Wierusza-Kowalskiego z Muzeum Podlaskiego w Białymstoku.





środa, 24 sierpnia 2011

Napisali o nas!

W dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej można przeczytać krótki artykuł o naszej wystawie. Cieszymy, że się, że nocny Kraków w naszej interpretacji został zauważony!
Zachęcamy do zwiedzenia wystawy i przypominamy o k o n k u r s i e.




Konkurs cd.

Mamy już kilku zwycięzców konkursu na Facebooku, dziś kolejne pytanie, bądźcie czujni!
Szczegóły na naszej stronie www.mhk.p oeaz profilu na Facebooku.

czwartek, 11 sierpnia 2011

Konkurs!

Uwaga, uwaga! Wkrótce facebookowo-blogowy konkurs związany wystawą "Gdy zapada noc". Wiesz co działo się w XIX-wiecznym Krakowie po zapadnięciu zmroku? Już niedługo pytania, zagadki, zadania, a dla najszybszych i najdokładniejszych obiecujemy nagrody.

czwartek, 7 lipca 2011

Górskie wędrówki


Nareszcie zrobiło się cieplej, myśli od razu uciekają ku wakacyjnym wojażom...
A wiecie gdzie wyjeżdżali nasi pra, pra, pra, pradziadkowie, gdy z miasta wyganiał upał? Bardziej leniwi jechali nad morze albo "do wód", a miłośnicy aktywnego wypoczynku wybierali oczywiście góry.

A oto opis przygotowań do wycieczki Hieronima Ciechanowskiego, który z przyjaciółmi (i przewodnikiem!) przemierzał Tatry w latach 50-tych XIX wieku:

Dnia 2 sierpnia we środę, ledwo świt, nas przewodnik puka do drzwi i za wejściem do stancji zachęca do wstania, mówić, że będziemy mieć piękny czas do drogi. Zerwaliśmy się z naszych posłań, ubrali a każdy z nas zaczął myśleć o gotowaniu się w podróż. Trzeba było wszystko ze sobą wziąć w góry, co na te dwa dni miało nam służyć do jadła, napoju i wygodniejszego przepędzenia nocy, pod Morskim Okiem, kędy oprócz chaty lichej, niczego się spodziewać nie można. Każdy z nas zwijał swój paletot lub algierkę, mocował na sznurkach lub paskach rzemiennych do swoich pleców i w chwili wyglądaliśmy zupełnie po wędrownemu. Oprócz tego każdy z nas musiał przyjąć część jakąś z zapasów żywności i napojów, a nadto Wilhelmowi dostał się także do dźwigania garnczek gliniany, który sobie przyczepił na plecach pod związanym w formie mentelzaka paletotem. [...]


Fotografia ze zbiorów Muzeum Historycznego.